Nagrody magazynu Sound+Image, Australian Hi-Fi

Nagrody Sound+Image są przyznawane co roku od 1989 roku, więc to już 37 edycja zwycięzców — produktów, które szczególnie zachwyciły redakcję swoją wydajnością, zdolnością do przewyższania oczekiwań, imponującym efektem przestrzennego dźwięku Atmos w kinie domowym czy elektryzującym brzmieniem — zarówno w klasycznym stereo, jak i nowocześniejszych, immersyjnych formatach.

Spośród 40 zwycięzców chcemy się z Wami podzielić kilkoma, którzy naszym zdaniem znajomicie sprawdzają się w domowej rozrywce. Przedstawimy szczegółowe fragmenty recenzj opisujące ich mocne strony i ewentualne wady, na które warto zwrócić uwagę. Czasami zwycięski produkt może nie być dla każdego — ale może być idealny właśnie dla Ciebie!

Sony Bravia 8 projektor

Projektor SONY VPL-XW6100ES

Nazwa może wprowadzać w błąd: Sony oznacza model VPL-XW6100ES jako projektor „Bravia 8”, prawdopodobnie chcąc wykorzystać sukces telewizorów tej serii, choć jednocześnie przypomina tym samym, że to właśnie telewizory są dziś największymi konkurentami dla projektorów tego typu! Zakładając jednak, że preferujesz kinowy obraz z projektora, Sony oferuje coś naprawdę wyjątkowego: natywne 4K, bez żadnych „sprytnych”, lecz wątpliwych sztuczek z przesuwaniem pikseli. Zyskujemy nie tylko na rozdzielczości (nigdy nie widzieliśmy, by projekcja z przesuwaniem pikseli pokazała rzeczywistą pojedynczą linię pikseli), ale również na stabilności obrazu. Wystarczy nagrać ekran projekcji DLP w zwolnionym tempie – zobaczysz migające kolory i piksele. Zrób to samo z tym projektorem Sony – obraz pozostaje stały. Natywne 4K daje po prostu poczucie stabilności, które pozwala w pełni zanurzyć się w filmie.

Obrazy generowane przez ten model Sony są znakomite: pełne detali, mocne i stabilne. Co więcej – projektor „po prostu działa”, co jest miłym zaskoczeniem przy tak zaawansowanym urządzeniu. Ma świetnego pilota i w pełni zmotoryzowaną optykę, co znacząco ułatwia konfigurację. Główne pytania, jakie musisz sobie zadać, to: czy możesz pozwolić sobie na VPL-XW6100ES za ok 67 000 PLN (w czasie publikacji) oraz czy znajdziesz na niego miejsce – projektor ma 46 cm szerokości i 52 cm głębokości.

W środku znajdziemy panele 4K SXRD, wprowadzone wraz z oryginalną serią XW. Oferują one wyższą refleksyjność światła dla jaśniejszego obrazu oraz bardziej płaską powierzchnię odbijającą niż wcześniejsze modele, co przekłada się na lepszą geometrię obrazu. Nowa optyka o szerokim zakresie dynamiki pozwala na bardziej jednolitą polaryzację światła, dzięki czemu model 6100ES uzyskuje m.in. szerszą przestrzeń barw. Źródłem światła jest tutaj wysokiej gęstości dioda laserowa, a z przodu zastosowano dużą soczewkę Advanced Crisp-Focused (ACF) z mechanizmem Floating Focus – rozwiązaniem, które wcześniej było dostępne tylko w najdroższych flagowych modelach Sony. Mechanizm ten poprawia ostrość i kontrast nawet na krawędziach ekranu.

Projektor obsługuje 10-bitowy HDR10, ale nie oferuje 12-bitowego Dolby Vision ani HDR10+. Sony wierzy jednak, że jego własny system sprawdza się równie dobrze – analizuje każdą klatkę i stosuje opracowaną przez siebie wersję HDR o wysokim bitrate: „super-resolution HDR remaster”, z dynamiczną kontrolą lasera, umożliwiającą uzyskanie głębokiej czerni. Po ustawieniu projektora ostrość obrazu była wyraźnie lepsza niż w przypadku wielu innych modeli, które testowaliśmy na tym samym ekranie. Focus, zoom i przesunięcie obiektywu są w pełni zmotoryzowane i dostępne z poziomu dedykowanych przycisków na pilocie, co sprawia, że regulacja jest szybka i intuicyjna.

Sterowanie ruchem również stoi na bardzo wysokim poziomie – Sony wykorzystuje tu procesor rozwijany dla telewizorów Bravia, w wersji „XR”, który daje znakomite rezultaty.

SONY VPL-XW6100ES to prawdziwy projektor natywnego 4K i naprawdę znakomite urządzenie do kina domowego.

Marantz Cinema 30

Amplituner Marantz Cinema 30

Pozycjonowany jako następca modelu SR8015 i oznaczony jako amplituner klasy „Reference”, Marantz Cinema 30 zajmuje najwyższą pozycję w zintegrowanej linii amplitunerów AV marki Marantz w cenie ok 19 000 PLN  (poniżej zestawu procesora AV10 i końcówki mocy AMP 10, które razem kosztują kilka razy drożej).

Urządzenie obsługuje przetwarzanie 13 kanałów, z 11 wbudowanymi końcówkami mocy oraz niezależnymi wyjściami dla maksymalnie czterech subwooferów, umożliwiając konfiguracje takie jak 7.4.4 lub mniej spotykaną 5.3.6, w której testowano Cinema 30 z kolumnami Bowers & Wilkins serii 800 i trzema potężnymi 15-calowymi subwooferami Definitive Technology Descend.

Dodatkowe kanały można wykorzystać do zasilania drugiej, a nawet trzeciej strefy, bi-ampingu i innych zastosowań. Moc wzmacniacza wynosi 140 W na kanał (przy dwóch kanałach napędzanych, 8 omach i niskim poziomie zniekształceń), co zapewnia zauważalnie większą moc niż niższe modele w tej serii.

Panel tylny oferuje:

  • 7 wejść HDMI (wszystkie gotowe na 8K),
  • 3 wyjścia HDMI (jedno z obsługą eARC),
  • liczne wejścia cyfrowe i analogowe,
  • przedwzmacniacz gramofonowy dla wkładek MM (ruchomy magnes),
  • pełne wyjścia pre-out dla 13 kanałów, umożliwiające zewnętrzne wzmocnienie sygnału.

Łączność sieciowa obejmuje Wi-Fi, Ethernet i Bluetooth (choć obsługuje tylko podstawowy kodek SBC). Strumieniowanie muzyki zrealizowano ponownie poprzez platformę HEOS, oferującą sterowanie aplikacją i funkcjonalność multiroom.

Kalibracja pomieszczenia odbywa się za pomocą Audyssey MultEQ XT32, z opcjonalną możliwością aktualizacji do Dirac Live. System Audyssey wymaga ośmiu pozycji pomiarowych (co może być przesadą dla osób oglądających w pojedynkę), ale doskonały kreator konfiguracji pozwala nawet początkującym użytkownikom skutecznie ustawić amplituner.

Cinema 30 od razu zrobił duże wrażenie. Filmy takie jak Mad Max: Na drodze gniewu czy Alita: Battle Angel udowodniły jego zdolność do obsługi zarówno subtelnych detali, jak i spektakularnych scen akcji. Dialogi pozostały wyraźne nawet w chaotycznym pejzażu dźwiękowym, a dynamiczne przejścia między kanałami były płynne.

W odsłuchu muzyki wybrano An Old Hall Ladymass Mortena Lindberga – najpierw w Dolby Atmos, a następnie w Auro-3D. Ta druga wersja odsłoniła jeszcze większą głębię przestrzenną, ukazując niezwykłą precyzję Cinema 30 w odtwarzaniu tej zachwycającej realizacji. Początkowo odtwarzanie muzyki wydawało się nieco ostre, ale tryb „Pure Direct” znacząco poprawił barwę, udowadniając, że pominięcie przetwarzania może pozytywnie wpłynąć na jakość dźwięku w stereo i surround.

Marantz Cinema 30 oferuje mistrzowskie połączenie mocy i finezji, które sprawdza się zarówno w filmach, jak i muzyce. Dzięki rozbudowanym opcjom konfiguracji, solidnemu wzmacniaczowi i najwyższej klasy przetwarzaniu to atrakcyjna propozycja dla wymagających entuzjastów kina domowego. W cenie 19 000PLN to inwestycja klasy premium w moc – ale daje też brzmienie klasy premium.

Komentarz:
Zintegrowany amplituner AV klasy „reference” od Marantza może i ma rozmiary bestii, ale działa z rozsądkiem i wyjątkową wrażliwością – ukrytą za 11 kanałami mocy, zarówno dla kina domowego, jak i muzyki. Prawdziwa gwiazda kina domowego.

Marantz Cinema 60

Najnowsze udoskonalenia w języku designu Marantza zaowocowały stylowym amplitunerem AV, który bardziej przypomina przyjazny wzmacniacz stereo – jest o 5 cm niższy niż porównywany model Yamahy, a czarny front z nowym promieniście rozchodzącym się wzorem wyróżnia go na tle zwykłych, czarnych skrzynek. Choć w cenie 3999 PLN znajduje się na najniższym poziomie tej kategorii nagród, pozostaje wierny dziedzictwu brzmienia Marantza, a jednocześnie realizuje nowe aspiracje marki w kierunku segmentu „luksusowego”.

Podobnie jak Yamaha, ma siedem kanałów wzmacniacza, co umożliwia konfigurację pełnego systemu 7.1, układu 5.1.2 z Dolby Atmos, albo wykorzystanie dwóch kanałów do bi-ampingu przednich kolumn lub zasilania drugiej strefy. Podwójne wyjścia subwoofera zapewniają solidne wsparcie dla niskich tonów. Cinema 60 nie jest najmniejszym modelem w ofercie Marantza – smukły Cinema 70s również oferuje siedem kanałów, ale z mocą 50 W, podczas gdy Cinema 60 oferuje 100 W na kanał. Porównania mocy między markami mogą być mylące, ale w ramach jednej serii widać wyraźnie, że dodatkowa moc Cinema 60 przekłada się na większy zapas dynamiczny i lepsze osiągi.

Z tyłu urządzenia znajdziemy sześć wejść HDMI, w tym trzy porty kompatybilne z 8K, oraz dwa wyjścia HDMI – jedno z obsługą ARC/eARC do integracji z telewizorem. Inne wejścia audio obejmują optyczne i koncentryczne wejścia cyfrowe, wiele analogowych wejść RCA oraz przedwzmacniacz gramofonowy.

Łączność sieciowa jest rozbudowana – dostępne są zarówno Ethernet, Wi-Fi, jak i osobne anteny do FM, AM i Bluetooth, choć Bluetooth ograniczony jest tutaj do podstawowego kodeka SBC. Na szczęście obecność platformy HEOS rekompensuje te ograniczenia, oferując pełny ekosystem multiroom i streamingu, integrujący się z produktami Denona, Marantza i innych urządzeń HEOS.

System kalibracji akustyki pomieszczenia obejmuje osiem punktów pomiarowych, co może być nieco przesadzone przy odsłuchu jednoosobowym, ale efekt końcowy – znakomita równowaga dźwięku – wynagradza wysiłek.

Podczas seansu Fantastyczne Zwierzęta: Tajemnice Dumbledore’a zostaliśmy wciągnięci w dynamiczny pejzaż dźwiękowy – zarówno wybuchy fajerwerków, jak i najdrobniejsze szelesty były oddane z precyzją, a subwoofer został doskonale zintegrowany. Dialogi pozostawały czyste nawet przy dużym natężeniu efektów dźwiękowych. W bardziej subtelnym doświadczeniu Atmos – w dokumencie przyrodniczym Nasz Wszechświat – przejście od chrzęstu suchej ziemi po bezkres kosmosu zostało przedstawione realistycznie i przestrzennie. Cinema 60 umiejętnie rozlokował każdy element dźwiękowy, zwiększając głębię i realizm.

Odsłuch muzyki był równie imponujący. Utwory w formacie Atmos – najlepiej brzmiące na dobrze skonfigurowanych systemach – znakomicie zabrzmiały przez Cinema 60. „Lavatory Lil” i „Deep Deep Feeling” z albumu McCartney III były doskonałymi przykładami – pierwszy z precyzyjnym rozmieszczeniem wokali, drugi przesuwający granice możliwości subwoofera.

Dzięki dobrze dobranym funkcjom i znakomitym osiągom, Cinema 60 zachwycił nas zarówno w trybie surround, jak i stereo – wszystko to opakowane w charakterystyczną dla Marantza elegancję.

Soundbar KRIX

Najlepszy Soundbar – KRIX LX-7

Nasi jurorzy parsknęli śmiechem, gdy przyznawali tę nagrodę, ponieważ nasz Soundbar Roku to… no cóż, nie jest soundbarem. Przynajmniej tak twierdzą jego twórcy z firmy Krix w Australii Południowej, którzy określają go mianem „Linear LCR”. Ale ponieważ nie mamy osobnej kategorii nagród dla takiego urządzenia – musi zostać uznany za soundbar. W końcu to belka, która wydaje dźwięk.

Jednak sposób, w jaki to robi, radykalnie różni się od jakiegokolwiek soundbara, który kupisz w pudełku w sklepie sieciowym. Krix LX-7 to konstrukcja pasywna – nie wymaga zasilania z gniazdka, ale potrzebuje trzech kanałów wzmacniacza (w naszym teście użyliśmy kanałów LCR amplitunera Yamaha RX-A4A) i jest zaprojektowany z myślą o współpracy z subwooferem.

Fizycznie jest duży – wygląda raczej jak trzy wysokiej klasy kolumny instalacyjne, połączone w formie jednej belki. Mimo to doskonale komponuje się pod telewizorem dowolnej wielkości, ponieważ LX-7 można zamówić w trzech standardowych rozmiarach dopasowanych do ekranów 75″, 85″ i 100″ (przekątna) . Co więcej, można zamówić rozmiar pośredni lub nawet nieco dłuższą wersję (do 226 cm) jako zamówienie niestandardowe – za dopłatą. Wszystkie warianty różnią się tylko długością – mają tę samą niewielką głębokość 142 mm, a przetworniki są po prostu rozmieszczone dalej od siebie.

Każdy z trzech kanałów wyposażono w klasyczny dla Krixa falowód 90×90 wokół kopułkowego tweetera o średnicy 26 mm, z chłodzeniem ferrofluidem i impregnowaną tkaniną, oraz niskotonowy głośnik 165 mm (6½ cala) z cewką 50 mm. Krix zapewnia, że wentylowane zawieszenia i aluminiowe pierścienie stabilizujące strumień magnetyczny pomagają ograniczyć zniekształcenia – i na pewno nie ograniczają poziomów głośności.

Eksplozje w „Oppenheimerze” (DTS-HD MA) trudno przebić – test Trinity zaczyna się niemal ciszą, a potem fala uderzeniowa wielokrotnie uderza w różnych miejscach. LX-7 porusza tyle powietrza, że niemal fizycznie odczuwa się uderzenie fali dźwiękowej, jednocześnie zachowując szczegółowość i kierunkowość. Odtwarzanie cichych dźwięków również wypadło bardzo dobrze, co jest kluczowe w przypadku każdego systemu dźwięku TV. W konfiguracji 3.1, z odbiornikiem ustawionym na stereo, LX-7 radził sobie z muzyką znakomicie.

Krix soundbar

Jako soundbar pasywny, LX-7 nie stosuje destrukcyjnego przetwarzania dźwięku, typowego dla zwykłych soundbarów – po prostu odtwarza sygnał dostarczany przez wzmacniacz, korzystając z trzech identycznie zbudowanych, pełnoprawnych kanałów przednich, opartych na doprecyzowanych i świetnie wykonanych przetwornikach.

Nic dziwnego, że LX-7 brzmi tak solidnie.